Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla dzieci. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 lipca 2017

Misz-masz miesięczny

Znowu mnie "trochę" na blogu nie było, ale nie oznacza to, że próżnowałam. Dosyć sporo przez ten czas zrobiłam i chciałabym się tym pochwalić.

Te maskotki na razie uszyłam dwie sztuki, ale chciałabym jeszcze zrobić tygrysa. Szalik pełni rolę stabilizacyjną. Poza tym znalazłam fajny wykrój na Szczerbatka, którego też kiedyś chciałabym uszyć. I w ogóle mam już cały folder "maskotki", więc w tej dziedzinie pomysłów mi na razie nie brakuje.

Metryczka jest trzecim obrazem, o którym była mowa w poprzednim wpisie. Została już wręczona mamie, więc mogę już ją pokazać na blogu. Tutaj również zdjęcie w folii niestety.

Pisałam już chyba też, że szyłam dla siebie bluzę. Oto rezultat kilku spotkań. Wykrój pobrałam ze strony Papavero, a materiały kupiłam w sklepie stacjonarnym. Na razie jest zbyt ciepło, więc bluza wisi na razie na wieszaku. Wiem, że zdjęcie nienajostrzejsze, być może w przyszłości zamieszczę lepsze.

Wyhaftowanie tego obrazka zajęło mi tylko tydzień. Widać też na nim, jak bardzo dużo daje wyhaftowanie konturów. Zawiśnie gdzieś u mnie w domu, jeszcze czeka na oprawę.

I ostatnie zdjęcie w tym poście. Do czego może posłużyć wałek przeciw przeciągom, gdy nie ma przeciągów
(z tego wpisu)? Proszę:



piątek, 28 kwietnia 2017

Koronkowe sowy

Po długiej przerwie wracam na bloga. Trochę się u mnie działo i niekoniecznie miałam głowę do postów, ale teraz nadrabiam.
Oto pierwszy ciuszek, który uszyłam na kursie. Letnia sukienka dla Siostrzenicy. Zajęło mi to trochę, ale wreszcie skończyłam. Ubranko oczywiście nie jest idealnie uszyte. Wykorzystałam wykrój z Burdy 4/2016 model 136. Moja wersja jest bardziej kolorowa i jest ozdobiona koronką. Wybrałam też na tył fioletowe guziki, bo różowe wydawały mi się mdłe.
Sukienkę sfotografowałam na wieszaku, bo manekina nie posiadam, a Siostrzenica odmówiła współpracy.

piątek, 7 kwietnia 2017

Pierwsze śniadanie

Kolejna rzecz, której właśnie się uczę to szycie na maszynie. A że widziałam takie kanapki już w internecie, to także zachorowałam na to. No bo jak to? Siostrzenicy czegoś takiego nie zrobię?
Owszem, można to wszystko przeszyć ręcznie, tylko za długo dla mnie by to trwało. Tak więc gdy w końcu kupiłam maszynę (bo chęć do nauki szycia jest u mnie już od paru lat) i obkupiłam się w materiały niezbędne, przystąpiłam do przygotowania pierwszego śniadania.
Użyłam cienkiego i grubego filcu, wycięłam odpowiednie kształty i obszyłam na maszynie. Część rzeczy zszyłam ręcznie jak np. chlebek.
Jak widać na zdjęcie, w zestawie ostatecznie znalazł się tost, ser, szynka, liść sałaty, jajko, ogórek, rzodkiewiewka, cebula i pomidor. A także papryka z keczupem. Zdjęcie niestety przekłamało trochę kolory, zwłaszcza jasnozielony, który w rzeczywistości jest raczej w kolorze soczystej trawy.
A jutro wezmę się za króliki ;)

piątek, 17 marca 2017

Domek dla lalek

Odkąd zobaczyłam ten domek dla lalek, nie mogłam się po prostu oprzeć. I MUSIAŁAM sama taki zrobić. Kiedy w końcu dotarł do mnie do domu i zaczęłam wyciągać pojedyncze części, lekko się załamałam. Już miałam wątpliwości, co do czego jest i ile to będę składać. Poniżej są moje próby dopasowania do siebie większych części (pozostałą drobnicę nie uwidoczniłam, ale np. każdy schodek był osobnym elementem)

W końcu - gdy jakoś zorientowałam się, co do czego jest - zaczęłam ozdabiać domek. Jest w innym stylu niż moja inspiracja, ale chciałam uzyskać efekt "całoroczny" ;) Tak więc sklejka, z której jest zrobiona ta willa, została potraktowana bejcą, farbami akrylowymi i dużo ilością kleju, bo niektóre z elementów nie chciały się trzymać. Poszło też sporo papieru ściernego, bo nie wzięłam wszystkiego pod uwagę w czasie ozdabiania. Wykorzystałam oprócz tego papiery do scrapbookingu, tapety z kursu na dekoratora wnętrz oraz maskę. Efekty widać poniżej.



Domek otrzymała moja siostrzenica na Boże Narodzenie. Może trochę się pospieszyłam z prezentem, bo ma dopiero 1,5 roku, ale nie potrafiłam się powstrzymać ;)


sobota, 11 marca 2017

Jamnik

To jedna z tych nowych rzeczy, których się właśnie uczę. Postanowiłam sobie, że nauczę się robić na drutach. Zbieram sobie więc zeszyty i niektóre rzeczy sobie z nich robię. M.in. tego pieska, wielofunkcyjnego moim zdaniem. Może być świetną maskotką dla dziecka jak i ochroną przeciwko przeciągom w domu. Jamnik w moim wykonaniu jest ciut "eknięty". Tylne łapki ma ciut źle przyszyty, ale już nie umiałam tego poprawić.

piątek, 3 marca 2017

Reanimacja

Za namową koleżanki postanowiłam reanimować bloga.

Oczywiście przez ten cały czas nie byłam bezczynna i ciągle coś robiłam. Nawet większość rzeczy sfotografowałam. I tym razem naprawdę postaram się pisać w miarę regularnie.

Doszłam również do wniosku, że z niektórych będę musiała zrezygnować. Niektóre "przydasie" leżą mi tylko w pudełkach, a koniec końców korzystałam z nich sporadycznie albo wcale. Z drugiej strony zamierzam się nauczyć nowych rzeczy lub technik. Więc równowaga zostanie zachowana.

Na razie chciałabym pokazać prace sprzed ponad roku wykonane na okazję chrztu mojej Chrześnicy. Prac w liczbie trzy, ponieważ swoje kartki mieli oczywiście Dziadkowie i druga z cioć. Obrazek w księdze również wyhaftowałam sama.



piątek, 16 sierpnia 2013

Błękitny chrzest

Pewnie już pisałam, ale bardzo lubię robić boxy.
Tym razem wykonałam jeden na chrzest dla chłopca.


Zgodnie z zamówiem, w środku znalazły się buciki.

wtorek, 13 sierpnia 2013

Kto się boi Buki?

Okazuje się, że nie wszyscy boją się Buki ;-) Jakiś czas temu dostałam zamówienie na skrzyneczkę dla małej dziewczynki, która właśnie uwielbia wspomnianego już stwora. Oto co mi wyszło:



Postaram się też niedługo wrzucić jakąś nową notkę. Mam sporo nowych zdjęć, ale nie mam czasu kiedy pisać, bo ciągle jakieś zamówienie się pojawia. Jeszcze bawiłam się na weselu, praktyki muszę zrobić i nagle okazuje się, że znowu nic nie pisałam. Ale postaram się to zmienić :)

niedziela, 12 maja 2013

Delikatnie komunijnie

Sezon komunijny w pełni. Wykorzystałam tekturki ze Scrapińca, a koło pochodzi od Jolagg :)





Kłosy wykonałam metodą quilling. Mam nadzieję, że widać, że to kłosy :D Wykorzystałam także jeden z moich ulubionych papierów z kolekcji Le Journal


A ten stempelek zdążył mi gdzieś "wsiąknąć". Mam nadzieję, że wkrótce się jednak odnajdzie...

niedziela, 9 grudnia 2012

Aniołkowo

Aniołków było 10 - 5 ze srebrno-złotymi włosami, a 5 z białymi. 3 już znalazły dom, reszta być może dziś na jarmarku. Jeszcze dziś spróbuję zdać później relację. Na razie przedstawiam Wam aniołki:





A gdyby ktoś miał czas i był w pobliżu to proszę:


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...