piątek, 28 kwietnia 2017

Koronkowe sowy

Po długiej przerwie wracam na bloga. Trochę się u mnie działo i niekoniecznie miałam głowę do postów, ale teraz nadrabiam.
Oto pierwszy ciuszek, który uszyłam na kursie. Letnia sukienka dla Siostrzenicy. Zajęło mi to trochę, ale wreszcie skończyłam. Ubranko oczywiście nie jest idealnie uszyte. Wykorzystałam wykrój z Burdy 4/2016 model 136. Moja wersja jest bardziej kolorowa i jest ozdobiona koronką. Wybrałam też na tył fioletowe guziki, bo różowe wydawały mi się mdłe.
Sukienkę sfotografowałam na wieszaku, bo manekina nie posiadam, a Siostrzenica odmówiła współpracy.

piątek, 7 kwietnia 2017

Pierwsze śniadanie

Kolejna rzecz, której właśnie się uczę to szycie na maszynie. A że widziałam takie kanapki już w internecie, to także zachorowałam na to. No bo jak to? Siostrzenicy czegoś takiego nie zrobię?
Owszem, można to wszystko przeszyć ręcznie, tylko za długo dla mnie by to trwało. Tak więc gdy w końcu kupiłam maszynę (bo chęć do nauki szycia jest u mnie już od paru lat) i obkupiłam się w materiały niezbędne, przystąpiłam do przygotowania pierwszego śniadania.
Użyłam cienkiego i grubego filcu, wycięłam odpowiednie kształty i obszyłam na maszynie. Część rzeczy zszyłam ręcznie jak np. chlebek.
Jak widać na zdjęcie, w zestawie ostatecznie znalazł się tost, ser, szynka, liść sałaty, jajko, ogórek, rzodkiewiewka, cebula i pomidor. A także papryka z keczupem. Zdjęcie niestety przekłamało trochę kolory, zwłaszcza jasnozielony, który w rzeczywistości jest raczej w kolorze soczystej trawy.
A jutro wezmę się za króliki ;)

sobota, 1 kwietnia 2017

Ze złotym sercem

Dzisiaj jedna z ostatnich kartek ślubnych w mojej ulubionej formie - exploding box.
Różowy postanowiłam połączyć ze złotem, a w środku umieścić serce z glinki. Nie uwieczniłam już na zdjęciu wieczka, ale całość po złożeniu było przewiązana białą wstążką.

sobota, 25 marca 2017

Katkowy misz-masz z ciachem

Dziś przedstawiam różne kartki. Torcik jest kartką urodzoną, życzenia zostały schowane do środka. Kolor jest w rzeczywistości ciemnobrązowy, wręcz czekoladowy.
Kartka z fioletowym kwiatuszkiem została wręczona na zakończenie stażu.
Z kolei pawie oczka na czterdziestkę.


piątek, 17 marca 2017

Domek dla lalek

Odkąd zobaczyłam ten domek dla lalek, nie mogłam się po prostu oprzeć. I MUSIAŁAM sama taki zrobić. Kiedy w końcu dotarł do mnie do domu i zaczęłam wyciągać pojedyncze części, lekko się załamałam. Już miałam wątpliwości, co do czego jest i ile to będę składać. Poniżej są moje próby dopasowania do siebie większych części (pozostałą drobnicę nie uwidoczniłam, ale np. każdy schodek był osobnym elementem)

W końcu - gdy jakoś zorientowałam się, co do czego jest - zaczęłam ozdabiać domek. Jest w innym stylu niż moja inspiracja, ale chciałam uzyskać efekt "całoroczny" ;) Tak więc sklejka, z której jest zrobiona ta willa, została potraktowana bejcą, farbami akrylowymi i dużo ilością kleju, bo niektóre z elementów nie chciały się trzymać. Poszło też sporo papieru ściernego, bo nie wzięłam wszystkiego pod uwagę w czasie ozdabiania. Wykorzystałam oprócz tego papiery do scrapbookingu, tapety z kursu na dekoratora wnętrz oraz maskę. Efekty widać poniżej.



Domek otrzymała moja siostrzenica na Boże Narodzenie. Może trochę się pospieszyłam z prezentem, bo ma dopiero 1,5 roku, ale nie potrafiłam się powstrzymać ;)


sobota, 11 marca 2017

Jamnik

To jedna z tych nowych rzeczy, których się właśnie uczę. Postanowiłam sobie, że nauczę się robić na drutach. Zbieram sobie więc zeszyty i niektóre rzeczy sobie z nich robię. M.in. tego pieska, wielofunkcyjnego moim zdaniem. Może być świetną maskotką dla dziecka jak i ochroną przeciwko przeciągom w domu. Jamnik w moim wykonaniu jest ciut "eknięty". Tylne łapki ma ciut źle przyszyty, ale już nie umiałam tego poprawić.

piątek, 3 marca 2017

Reanimacja

Za namową koleżanki postanowiłam reanimować bloga.

Oczywiście przez ten cały czas nie byłam bezczynna i ciągle coś robiłam. Nawet większość rzeczy sfotografowałam. I tym razem naprawdę postaram się pisać w miarę regularnie.

Doszłam również do wniosku, że z niektórych będę musiała zrezygnować. Niektóre "przydasie" leżą mi tylko w pudełkach, a koniec końców korzystałam z nich sporadycznie albo wcale. Z drugiej strony zamierzam się nauczyć nowych rzeczy lub technik. Więc równowaga zostanie zachowana.

Na razie chciałabym pokazać prace sprzed ponad roku wykonane na okazję chrztu mojej Chrześnicy. Prac w liczbie trzy, ponieważ swoje kartki mieli oczywiście Dziadkowie i druga z cioć. Obrazek w księdze również wyhaftowałam sama.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...